Ocalałe - Riley Sager [przedpremierowo!]

Niedawno miałam wielką przyjemność przeczytać i zrecenzować „Lokatorkę” od @wydawnictwootwarte. I jak (mam nadzieję!) wiecie - bardzo, ale to bardzo mi się podobała.

Po pewnym czasie dowiedziałam się, że w planach Wydawnictwa Otwartego jest kolejny thriller... co bardzo mnie ucieszyło. Podeszłam do tego też trochę z lekkim dystansem - po fenomenalnej „Lokatorce”, wydawało mi się, że będzie trudno o lepszą książkę. Zwłaszcza, jak czyta się je w zasadzie jedna po drugiej!

Ale pilnie potrzebowałam odmiany! Moja głowa wręcz o nią krzyczała. A zmiany, rzecz jasna, zawsze są potrzebne. Ostatnio postawiłam głownie na lekkie, przyjemne (ale za to bardzo wzruszające!) obyczajówki, takie jak: „Promyczek” - Kim Holden, „Tysiąc pocałunków” - Tillie Cole i „Ogród małych kroków” - Abbi Waxman. Ale niestety to książki o trudnej tematyce... o śmierci, umieraniu i podnoszeniu się po stracie bliskiej osoby.

Nie pozostało mi więc nic innego, jak tylko rzucić wszystko i zabrać się do czytania „Ocalałych”. Tym bardziej, że ta książka została oceniona przez samego Stephena Kinga jako „Fenomenalny thriller. Najlepszy, jaki przeczytasz w 2017 roku.” Ale czy można wierzyć słowom z okładkek?

Jak się okazało można.

„Kim jestem?
Każdego dnia myślę, że jestem szczęściarą. W moim związku układa się doskonale, mój blog kulinarny ciągle zyskuje nowych fanów. Żyję z dnia na dzień, skupiając się na przyjemnych chwilach.
Kim byłam?
Celem. Ofiarą. Nazwali mnie Ocalałą, bo przeżyłam masakrę. Tamte wydarzenia kładą się cieniem na moim życiu, mimo że od dziesięciu lat robię wszystko, aby wymazać je z pamięci.
Co się ze mną stanie?
Boję się. Historie z przeszłości powracają, gdy przypominam sobie, że nie jestem jedyną Ocalałą. Takich jak ja było kilka, ale nie wszystkie miały tyle szczęścia. Lisa już nie żyje, a Sam nagle zjawia się u mnie…
Przeszłość właśnie mnie dogoniła i muszę stanąć z nią twarzą w twarz. Czy tym razem też ocaleję?”

Poznajemy trzy kobiety. Zwane „Ocalałymi”. Trzy historie. Każda z nich jest zupełnie inna, ale łączy je jedna rzecz – przetrwały. Jako jedyne przeżyły krwawe masakry, podczas których wszyscy pozostali zginęli. Dzięki temu stają się sławne.

Główną bohaterką jest Quincy. Jej historia jest przedstawiona z dwóch perspektyw: teraz i wtedy.

Quincy jako jedyna przeżyła masakrę w lesie w Pine Cottage. Reszta jej znajomych z akademika zginęła w czasie urodzinowej imprezy jednej z koleżanek. Mimo to, stara się na nowo poukładać wszystko w swoim życiu. Mieszka z chłopakiem (wziętym prawnikiem), zakłada bloga kulinarnego i oddaje się pieczeniu, a potem fotografowaniu i opisywaniu swoich wypieków. Jej samej, a także jej otoczeniu wydaje się, że wszystko z nią jest już w porządku. Wiadomo nie od dziś - czas leczy rany. Wszystko zmienia się jednak w dniu, w którym świat dowiaduje się, że Lisa (druga "Ocalała") popełniła samobójstwo. A po krótkim czasie w mieszkaniu Quincy pojawia się Sam (trzecia z "Ocalałych").

Dziwny zbieg okoliczności? I czy te wydarzenia mają w ogóle ze sobą coś wspólnego?

Wtedy to dopiero ta historia się rozpędza, a w życiu głównej bohaterki zaczynają się dziać dziwne rzeczy.

Czasem tak bywa, że przeszłość do nas powraca i musimy jej stawić czoła.

Ale więcej już nie zdradzam, obiecuję.
Mogę tylko jeszcze napisać, że książka trzymała mnie w napięciu do samego końca. A rozwiązanie zagadki nawet przez myśl nie przyszło mi do głowy. Od początku podejrzewałam, że wszystko skończy się zupełnie inaczej. Kiedy wydawało mi się, że mam wreszcie gotowe rozwiązanie - działo się coś takiego, że nagle moja układanka przestawała składać się w całość, bo coś mi już nie pasowało. Miałam pełno wątpliwości. Czytając "Ocalałe" ciągle zmieniałam zdanie co do zakończenia, a jak się potem okazało sprawcą tego wszystkiego i tak był ktoś zupełnie inny.

Trzeba oddać tej powieści w 100%, że jest tajemnicza, nieprzewidywalna i mroczna. Wydarzenia z lasu i parku przyprawiają czytelnika o dreszcze i gęsią skórkę. Zwłaszcza jak czyta się w nocy! A napięcie rośnie bardzo powoli, strona po stronie. Akcja ciągle się rozwija. Przenosimy się z teraźniejszości w przeszłość... i z powrotem, zmienia się także sposób narracji.
Muszę przyznać, że czytając książkę dawno się tak nie wczułam w postać głównej bohaterki. Biegłam z nią po lesie, niemal słyszałam jej krzyk, prawie widziałam na własne oczy to co wydarzyło się w Pine Cottage.

Podsumowując „Ocalałe” to thriller doskonały. Pochłania całkowicie. A po przeczytaniu ostatniej strony dosłownie nie wierzy się w to co się właśnie stało. Zdziwienie, zaskoczenie, „oczy jak pięć złotych”. Po przeczytaniu „Ocalałych” - żeby tylko tyle!

A na koniec to na co wszyscy czekają.  Kilka słów porównania z „Lokatorką”. W moim osobistym rankingu „Ocalałe” wygrywają. I to zdecydowanie. Fabuła tak bardzo mnie wciągnęła, a zakończenie tak bardzo zaskoczyło, że nie ma nawet o czym mówić.


Musisz wziąć książkę do ręki i usiąść. Musisz zacząć czytać i przewracać kartki coraz szybciej i szybciej. Ocalałe są twarde – jak wszyscy, którzy przeżyli coś strasznego. Nowe niebezpieczeństwo jest jednak bliżej, niż myślisz. Może braknąć ci tchu. Możesz na chwilę odłożyć książkę, zerknąć za siebie. Ale musisz czytać dalej...." - ... bo to jest takie dobre!

A ja proszę o więcej takich książek!

Ocalałe – Riley Sager (2017)
Wydawnictwo: @wydawnictwootwarte
Ocena: 9/10

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

P.

Komentarze

  1. To brzmi absolutnie fantastycznie! Też dostałam tę książkę od wydawnictwa i chyba wezmę się za nią szybciej, niż planowałam :D I to wszystko przez Twoją recenzję! :D

    Dodaję do obs, bo chcę więcej <3
    zapraszam do mnie!
    www.claudiaaareads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zliczę, ile recenzji "Ocalałych" już przeczytałam i zaręczam, że żadna z nich nie była negatywna. Nie lubię tych powieści, o które jest tyle szumu, zwykle ich unikam, ale wydaje mi się, że w lutym zrobię dla tej konkretnej wyjątek. O ile sesja mnie nie połknie w całości.

    Pozdrawiam ciepło,
    S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa, że po wielu pozytywnych opiniach można się nieźle zdziwić. Ale to nie ten przypadek!

      A za egzaminy już dziś trzymam kciuki!

      Usuń
  3. bardzo mi się podobało w "Lokatorce" to, że właśnie był podział na "przedtem" i "teraz", a skoro w tej książce zastosowany jest podobny zabieg, to już ją lubię :) wcześniej już, jak pojawiła się na bookstagramach chciałam ją przeczytać, ale teraz to już nie mogę się doczekać :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię tego typu klimaty 😊 na pewno kiedyś po nią sięgnę 😊 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. 49 year-old Accountant I Emma Tomeo, hailing from Brentwood Bay enjoys watching movies like Analyze This and Urban exploration. Took a trip to Church Village of Gammelstad and drives a Ferrari 500 Mondial Spider Series I. ta strona

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz